Znalezienie odpowiedniego zapachu to sztuka. Wybór jest dramatycznie olbrzymi i często bardzo trudny – producenci perfum prześcigają się w oferowaniu coraz to nowych kompozycji, zewsząd cieszą oczy reklamy kolejnych propozycji a perfumeryjne półki kuszą pięknymi flakonami. Jak wybrać TEN zapach i nie zagubić się w pachnącym labiryncie? Jak uniknąć nietrafionych zakupów? Oto dekalog perfumowych zakupów.

1. Na początku warto się zastanowić jakiego zapachu tak naprawdę szukamy. Ma być dzienny? A może wieczorowy? Lekki, czy bardziej ciężki i z „ogonem”? Warto przed udaniem się na łowy przygotować listę zapachów do przetestowania (znanych z opinii znajomych, z internetu, reklamy) która ewentualnie rozszerzy się nieco w czasie poszukiwań.

2. Na perfumowe łowy najlepiej wybrać się w godzinach porannych, kiedy zmysł powonienia jest wypoczęty – to pozwoli lepiej ocenić nowo poznany zapach.

3. Przed udaniem się na poszukiwania nowego zapachu lepiej zapomnieć o skropieniu się perfumami w domu – obcy zapach zaburzy odbiór nowotestowanych kompozycji.

4. W perfumerii łatwo dostać zawrotów… nosa, dlatego dobrym pomysłem jest noszenie ze sobą małego słoiczka świeżej kawy, który poratuje nas gdy nos odmówi rozpoznawania kolejnych woni. Zapach kawy neutralizuje wcześniej poznane aromaty i pozwala na przedłużenie poszukiwań. Niektóre szkoły mówią, że nie powinno się testować na raz więcej niż trzech zapachów.

5. Niewiele na temat zapachu dowiemy się wąchając szyjkę buteleczki. Pierwszy test powinno się wykonać na blotterze (paski papieru dostępne w perfumeriach) – później, po wstępnym zaakceptowaniu zapachu można przystąpić do testów na nadgarstku.

6. Wielkim grzechem, popełnianym przez liczne klientki perfumerii, jest rozcieranie zapachu na nadgarstkach zaraz po aplikacji. W ten sposób niszczy się kompozycję zapachową, tak że nie ma ona szansy prawidłowo rozwinąć się w kolejne nuty.

7. Ryzykownym sportem jest kupowanie perfum pod wpływem impulsu, zaraz po ich poznaniu. To, że podoba nam się pierwsza nuta, nie znaczy, że całość kompozycji przypadnie nam do gustu. Warto dłuższy czas poobserwować zapach – zobaczyć jak się rozwija, jaki ma koniec i czy te stadia odpowiadają nam tak samo jak rozpoczęcie.

8. Po testach nadgarstkowych dobrze jest sprawdzić zapach nieco bardziej w praktyce – przyjść do perfumerii po raz kolejny, bez uprzedniego skropienia się perfumami w domu i zaaplikować dany zapach w taki sam sposób, jak robimy to codziennie (ewentualnie można poprosić o próbkę wybranych perfum). Dopiero taki rodzaj testu da nam pełny obraz tego jaki jest zapach, jak się nosi i czy (to też jest niestety ważne) nie drażni naszego najbliższego otoczenia.

9. Impuls przy nabywaniu nowego zapachu może również dotyczyć perfum, które spodobały nam się „na kimś”. Nie można z góry założyć, że dana kompozycja będzie na nas tak samo pachnieć – zapach perfum to bardzo indywidualna sprawa – unikalne dla danego człowieka pH skóry, poziom jej nawilżenia, skład potu i inne czynniki ZNACZĄCO wpływają na rozwijanie się kompozycji. Dlatego też zapach, który spodobał się nam „na kimś” może być nie do noszenia „na nas” i na odwrót.

10. Wybrany podczas pierwszych łowów zapach powinno się… nie! – nie zabrać od razu do kasy, tylko raczej zapisać lub zapamiętać i… przespać się z tym wyborem. Kto wie – może przy kolejnym teście okaże się, że to jednak nie jest „to”? Lepiej wykonać o dwa testy za dużo, niż o jeden za mało…

Powodzenia w poszukiwaniach!